Aktualności

2019-02-14 18:05

Z Kroniki Parafialnej Kasiny Wielkiej – 1929 rok cz. I

Ks. Proboszcz Jan Korzeń – 1929 rok

Po śmierci ks. Stefana Tabaszewskiego podałem się na probostwo w Kasinie Wielkiej, gdyż dowiedziałem się, że dotychczasowy administrator parafji ks. Józef Rogoziński nie ma zamiaru na tę parafię się podawać. Ks. Kanonik Józef Stabrawa odradzał mi, żeby tego głupstwa nie robić – niestety  nie chciałem go słuchać na moje zmartwienie.

Kandydatów było 3. Ks. Paweł Fryc administrator z Węglówki. Ks. Edward Wryźlewicz – wikariusz z Jeleśni i niżej podpisany (Ks. Jan Korzeń). Kiedy jeden z moich znajomych pytał się jakiegoś Kasinianina, czy już mają nowego proboszcza – ten podobno miał odpowiedzieć: „Nie mamy jeszcze, ale podało się 40.  Nas się też podał, ale to sami lepsi„

Pismem Najprzewielebniejszej Książęco – Metropolitarnej Kurji z dnia 26 lipca 1929 r. Zamianowany zostałem administratorem w Kasinie Wielkiej – Z dniem 17 sierpnia tegoż roku.

Po otrzymaniu wiadomości udałem się w towarzystwie X. Dr. Stanisława Szwaji i p. Dr. Józefa Kirzcha do Kasiny – by przyjrzeć się tej nowej placówce – gdyż jeszcze tutaj nigdy w życiu nie byłem. Wtedy dopiero poznałem, że Ks. Kanonik Stabrawa dobrze mi radził i że tu będę miał nie jeden twardy orzech do zgryzienia. Obecni pocieszali mnie, że wychodek jest całkiem porządny i rzeczywiście niczemu, wiem nie można było tego przewidzieć.

Dnia 17 sierpnia przyjechałem do Kasiny w towarzystwie Ks. Dziekana Wojciecha Kowalczyka – proboszcza w Lubniu i od Ks. Józefa Rogozińskiego odebrałem majątek Kościelny i beneoficjalny, a nie wiele to tego jest, więc też i odbieranie nie trwało długo. Niebawem Ks. Rogoziński wyjechał – zostałem sam …

Zaraz w pierwszą niedzielę po moim przyjeździe ogłosiłem, że w takiej ruderze, jaką jest plebania mieszkać nie myślę i jeżeli mi parafianie mieszkania nie odrestaurują, w takim razie pakuję manatki i wyjeżdżam z Kasiny.  

Przemówienie moje znać poskutkowało, gdyż Rada gminna na posiedzeniu, na którem i ja byłem obecny uchwaliła 6.800 zł z tego 500 na budowę stajni i restaurację plebani, 1200 zł na zakupno cegły na budowę organistówki, 600 zł na zakupno pieców do szkoły.

Ponieważ rozchodziło się o to, aby składki zabrać jak najszybciej postanowiliśmy nie przeprowadzać tej uchwały … , ale drogą dobrowolnych ofiar. Od uchwały do jej wykonania był jednak daleko mimo upomnień z mojej strony długi czas nie mogłem się doczekać żadnych pieniędzy – wobec tego postanowiłem zrezygnować z tej nowej posady i wybrałem się w tym celu do Księcia Metropolity Krakowskiego. Książę Metropolita nakazał mi dalej pozostać, a widząc moje ciężkie położenie przyszedł mi z pomocą i na początek kazał mi wypłacić z Kasy Kurii Metropolitarnej – 300 zł zapomogi. Ojcowskie słowa Księcia Metropolity podniosły mnie na duchu i obudziły nadzieję w lepszą przyszłość.

zobacz inne zapisy:

14 listopada 1943 rok – rozstrzelanie zakładników

Z Kroniki Parafialnej Kasiny Wielkiej – 1948 rok cz. I

czytaj więcej...