Aktualności

2019-05-14 18:07

Z Kroniki Parafialnej Kasiny Wielkiej – 1929 rok cz. III

Ks. Proboszcz Jan Korzeń – 1929 rok cz. II

Wziąłem go więc do roboty, ale po dziś dzień tego żałuję, gdyż robotę wykonał niedbale i po partacku chociaż naczelnik gminy polecał mi go jako pierwszorzędnego cieślę.

Pierwszy raz takie roboty przeprowadziłem, nic więc dziwnego że, zrobiłem niejeden błąd, zwłaszcza, że przy restauracji trzeba się było liczyć z każdym groszem.

Mimo trudności na każdym kroku – braku materiału, odrestaurowałem w jesieni 1929 r. 2 pokoje, tynk zarzucono na drewno daliśmy trzcinę gdyż dotychczas jej nie było i tynk skutkiem tego odpadał, następne pokoje obrzucono tynkiem i wybielono. Do jadalni sprawiłem nowy piec Kaflowy  z Krakowa, wprawiłem w obydwóch pokojach okna – 2 drzwi zupełnie nowych, podłoga w kancelarii nowa i 3 drzwi odrestaurowano i odmalowano. Kosztowało to wszystko około 1400 zł.

W czasie roboty na plebanii musiałem się przenieść do malutkiej izby obok stacji składnej i tam przesiedziałem całe 2 miesiące w opłakanych wprost warunkach.

Dzięki Bogu przetrwałem jednak wszystko szczęśliwie widząc, że pieniądze napływają postanowiłem także od razu przystąpić do budowy stajni – rozumiałem dobrze, że jeżeli od razu nie wezmę się do roboty na ostro to później będzie za późno. Nie mało miałem kłopotu … zanim się na to zgodził zdecydowała jednak kiełbasa i piwo.

Najwięcej kłopotu było z planami, gdyż każdy podawał swój – w końcu jednak przyjęto plan, który wykonał zarządca tutejszego folwarku p. Zofii Turskiej  niejaki p. Józef Wołek.

Jakkolwiek było to już z końcem października postanowiliśmy przystąpić do roboty. Cieśle tutejszy żądali za robotę strasznie dużo, więc wymieniony już wyżej majster murarski Józef Kotarba przejął zarówno roboty murarskie jak i ciesielskie za cenę 680 zł.  Z końcem października przystępowałem więc do roboty mając na miejscu zaledwie kilka metrów wapna … niedaleko bo w pobliskiej cegielni cegłę zakupioną na p. Kazimierza Ustrojonowskiego poprzednika obecnej właścicielki.

Ponieważ jednak było to już po robotach w polu więc Kasinianie chętnie zwozili kamień i piasek tylko, że kazali sobie płacić od pary koni względnie wołów 25 zł na dniówkę, a gdy zwróciłem im uwagę, że to za drogo jeden z tutejszych parafian napadł na mnie z krzykiem, we własnym miejscu mieszkam i począł wołać „Hańba i wstyd”. Zniosłem jednak i to, choć mnie to część nerwów kosztowało.

zobacz inne zapisy:

14 listopada 1943 rok – rozstrzelanie zakładników

Z Kroniki Parafialnej Kasiny Wielkiej – 1948 rok

Z Kroniki Parafialnej Kasiny Wielkiej – 1929 rok cz. I

Z Kroniki Parafialnej Kasiny Wielkiej – 1929 rok cz. II

Z Kroniki Parafialnej Kasiny Wielkiej – 1929 rok cz. III

Z Kroniki Parafialnej Kasiny Wielkiej – 1865 rok. Ks. Jan Maciąga

 

czytaj więcej...