Aktualności

2019-04-16 18:06

7 grzechów głównych – LENISTWO

6. Lenistwo – głodzenie dobra

 

„Do mrówki się udaj, leniwcze, patrz na jej drogi, bądź mądry (…). Jak długo, leniwcze, chcesz leżeć? I kiedyż ze snu powstaniesz?” – Prz 6,6.9

 

W formule „Spowiadam się Bogu wszechmogącemu…” wymieniamy „miejsca” naszych grzechów, jakimi są: myśli, mowa, uczynki i zaniedbania. Grzechy ostatniej kategorii wydają się jakby zapominane i traktowane nie tak poważnie, jak poprzednie, „konkretne”. Nierzadko da się słyszeć takie słowa: „Nie piję, nie kradnę, nie mówię źle o innych, itp.”, wyrażające, w czyimś odczuciu, jak najbardziej pozytywną samoocenę moralności chrześcijańskiej. Tymczasem zaniedbanie polega na braku czynienia dobra, które ktoś mógłby uczynić i w tym sensie jest odwróceniem się od miłości, najbardziej fundamentalnej zasady życia chrześcijańskiego. Miłość, której uczy Chrystus, nie ma granic; nie może być też nigdy sprowadzona do poziomu obowiązku, jedynie wypełnienia niezbędnego minimum. Jeśli są jakieś konkretne przepisy, nakazy i zakazy, to tylko jako pomoc, na takiej samej zasadzie jak podróżnemu służy mapa, znaki drogowe i dobry samochód. Pozostając przy tej analogii, można by powiedzieć, że nie ma żadnego powodu do chluby, jeśli kierowca skręca w prawo, gdy tak nakazuje znak, albo gdy zatrzymuje się na czerwonym świetle. To zwyczajne spełnienie obowiązku. Wyobraźmy sobie sparafrazowaną wersję przykazania kościelnego dotyczącego konieczności spowiedzi: „Przynajmniej raz w roku musisz spotkać się z narzeczoną!”. Brzmi idiotycznie, prawda? Ale czy ten nasz codzienny katolicyzm nie zionie pustką, chłodem i smutkiem właśnie z powodu takiego podejścia? A przecież Jezus mówi: „Będziesz miłował (…) całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem” (Łk 10,27).

 

Siedemdziesiąt lat życia to ponad 25 tysięcy dni. Przyjmijmy ją za miarę daru, który ktoś otrzymuje. Ta liczba może ulegać tylko pomniejszeniu. Każdy dzień odchodzi i nigdy już nie wróci. Owszem, można być zbawionym przez doskonały akt żalu w ostatniej sekundzie życia, ale jaki ból pozostaje, gdy człowiek stwierdzi, ile stracił, ile nie wykorzystał. I tu, przy okazji, zróbmy (sobie) test. Ów ból może odczuwać tylko ten, kto się nawrócił i doświadcza pragnienia miłowania. Niech każdy zbada swoje serce i zmierzy się ze św. Augustynem, który tak przeżywał miniony czas: „[Zbyt] późno Cię umiłowałem, Piękności tak dawna, a tak nowa, późno Cię umiłowałem” (Wyznania, X 27). Kto miłuje, nie zadowala się tym, że kogoś nie zabił, ale martwi się tym, że kogoś nie uratował. Dobrze jest sobie wyobrazić, że każdy ze wspomnianych wcześniej 25 tysięcy dni jest okazją do uratowania na przykład jednego życia ludzkiego. I każdy dzień jest wart więcej niż przysłowiową wagę złota. Miarą wartości tego dnia jest Krew Zbawiciela zgodnie ze słowami św. Pawła: „Za wielką bowiem cenę zostaliście nabyci” (1 Kor 6,20).

 

Pomyśl, chrześcijaninie (sic!), ktoś może ginąć przez ciebie, przez twoje lenistwo! Ginie, bo nie zbudujesz mu domu, pragnącemu nie podasz kubka wody, nie opatrzysz ran choremu, więźnia nie odwiedzisz, ani go nie uwolnisz, nie nawrócisz błądzącego, smutnego nie pocieszysz, odwrócisz się od problemów, bo tak będzie wygodniej, pozostaniesz w bezpiecznym miejscu, nie pomożesz komuś w pracy, nie pomodlisz się, wreszcie nie będziesz cierpiał, ani nosił krzyża. Co powiesz Chrystusowi w dniu sądu, gdy spyta cię o ludzi, którzy mieli się zbawić przez ciebie, przez dary złożone w tobie, przez twój czas, pieniądze, poświęcenie, aktywność, ujarzmienie swego charakteru, przewodzenie innym, a których nie będzie u twego boku? Jezus wyraźnie zapowiedział św. Faustynie, że z wielkiej liczby dusz będzie musiała zdać sprawę na tamtym świecie. Jej nadprzyrodzone dary, które w Niej złożył Zbawiciel, były proporcjonalne do odpowiedzialności, jaka wiązała się z każdą chwilą Jej życia.

 

Wypada także powiedzieć o ukrytej formie lenistwa, skrytej za różnymi formami aktywności. Wartość danego czynu nie jest bowiem mierzona tylko nim samym, ale intencją i zgodnością z wolą Bożą. Przykładowo, może ktoś bardzo dużo się modlić, co wydaje się dobre i piękne, ale przy tym osoba ta zaniedbuje swoje podstawowe obowiązki, jakie wynikają z jej stanu i trybu życia. W ten sposób żona może zaniedbać męża (i odwrotnie), uczeń może zlekceważyć naukę, ksiądz nie odpowiedzieć na wezwanie, aby pójść do chorego, itd. Przełamanie lenistwa polega na odnalezieniu właściwego zajęcia, które dla konkretnej osoby, we właściwym czasie i miejscu przewidział Pan. Trwanie w innym miejscu, choćby nie wiadomo, jak wyglądałoby na zapracowane, jest w istocie ucieczką-lenistwem.

 

Każdy człowiek każdego dnia otrzymuje tysiące okazji do czynienia dobra. Wyobraźmy sobie, że to dobro jest jak człowiek, albo jeszcze wyraziściej ‑ jest jak małe dziecko, które wymaga opieki, ciepła, nakarmienia. Lenistwo jest potworną znieczulicą, która przygląda się temu dziecku, jak ginie, pozostawione samemu sobie. I temu dziecku jakby mówi: „Nie chce mi się i mam do tego prawo; mam prawo do świętego spokoju”. Św. Faustyna opisała w kontekście interesującego nas problemu bardzo wymowne doświadczenie: „W pewnym momencie widziałam szatana, który się śpieszył i szukał kogoś pomiędzy siostrami, jednak nie znajdował. Uczułam w duszy natchnienie, aby mu rozkazać w imię Boga, aby mi wyznał, czego szuka pomiędzy siostrami. I wyznał, choć niechętnie, że: Szukam dusz próżnujących. Kiedy znowuż rozkazałam w imię Boże, aby wyznał, do jakich dusz w zakonie ma największy przystęp – i znów wyznał z niechęcią, że: Do dusz leniwych i próżnujących. Zauważyłam, że obecnie w tym domu takich dusz nie ma. Niech się cieszą upracowane i umęczone dusze” (Dzienniczek, nr 1127).

Ks. Wojciech Rebeta, Lublin

Zobacz też:

1. PYCHA

2. CHCIWOŚĆ

3. NIECZYSTOŚĆ

4. ZAZDROŚĆ

5. ŁAKOMSTWO (Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu)

6. GNIEW

7. LENISTWO

czytaj więcej...